,,Zakazany owoc '' - Rozdział 1
Często szukamy czegoś co by ukoiło nasz ból,nasze smutki.Wędrujemy po świecie w poszukiwaniu tej lepszej wizji,która pomogłaby nam przetrwać .Przetrwać w świecie,gdzie wartości materialne przewyższyły wartości przyjaźni,miłości.One są teraz postaciami drugorzędnymi,ale jak żyć mają na tym świecie takie osoby,które cenią jednak bardziej tą miłość,która zbyt często teraz rani,tą przyjaźń,która nie już taka trwała.Co ma zrobić taka osoba,która nie umie sobie poradzić w tych nowych,gorszych okolicznościach?.
Nie wiem ...
Przechodzę przez las,który wydaje się taki tajemniczy,inny.On posiada w sobie jeszcze cząstkę dawnego życia,mojego dzieciństwa.Kocham go. Kocham te drzewa przez które przecierają się jasne promyki słońca, kocham ten śpiew ptaków tak radosny i piękny.Kocham i przestać kochać nie zamierzam.
Moment kiedy w spokoju mogłam przemyśleć wiele spraw długo nie trwał.
Wszelkie myśli zakłóciła osoba,która stała się dla mnie nieważna,stała się jakby wrogiem.
- Czego chcesz? - spytałam z niezadowoleniem bruneta,który przyglądał mi się
- Chcę pogadać,chcę wszystko naprawić ... jeśli to możliwe - odrzekł cicho chłopiec
- Naprawić?!. Nie,niemożliwe !. Dałam już Ci zbyt wiele szans.I wiesz co? - spojrzałam w ciemne oczy Szymona - to był mój największy błąd.
- Ale ... ale myślałem,że mnie kochasz - mówił ze spuszczoną głową
- Kochałam ... czas przeszły - mówiąc to,odwróciłam się na pięcie i szybko zwróciłam się w stronę alejki
Nie oglądałam się w tył,bo niby po co?.Szymon nie był wart nawet tego zapłakanego spojrzenia.Nie ... nie był niczego wart.To chłopak,którego kochałam,ale jak można kochać osobę,która Cię oszukuje i potajemnie spotyka się z dwiema innymi dziewczynami?.No jak?.Ja nie umiem.Nie nauczyło mnie tego życie.
Zmierzałam szybkim tęmpem do miejsca gdzie mogłam się wypłakać,dać swobodnie łzom z moich piwnych ocząt ulecieć.Wiedziałam,że nawet łez nie jest on wart,ale przecież to siedziało we mnie,to musiało się stać. Szłam coraz to dalej. Nie rozpoznawałam już drogi,straciłam jakiekolwiek skupienie,tak jak straciłam Szymona.Szybko.
Ale przecież to nie w moim stylu. Ja szybko się nie poddawałam. Musiałam się zemścić.Szłam coraz to głębiej.Miałam świadomość,że sięgam po zakazany owoc.Tak ... zakazane owoce są kuszące.To pokusa za którą można wiele przepłacić. Ale właśnie ta pokusa szepcze nam słodko do ucha by skosztować choć kawałek takiego owoca.Owoca,który często sprowadza nas na niebezpieczeństwa i drogi pełne złych emocji.
I sięgnęłam po taki owoc.Skosztowałam go.
Wiesz co, najfajniejsze jest to, że te myśli można odebrać na kilka sposobów. Poda mi się, to , co stworzyłaś a to u mnie rzadkość. Chyba będę wpadać częściej..
OdpowiedzUsuńhttp://umakemehappier.blogspot.com/ dołączysz do członków?
:) Dziękuję. Cieszę się,że się podoba.Okej,dołączę :)
UsuńPodoba mi się, choć pisałam Ci już o tym ^^
OdpowiedzUsuńPiękne, akurat miałam Ci wysłać na maila poprawioną wersję tego rozdziału, ale chyba już nie potrzebujesz :(
Cudowne, piękne, zaje*biste, wspaniałe, super i w ogóle :)
Kocham ;*
Dzięki :).
UsuńMożesz wysłać ;p ;* ;*
A kiedy u Ciebie pojawi się nowy rozdział ? ^ ^
Kochana < 3
Głębokie. To nie jest jakaś kolejna denna opowiastka, których pełno w necie. Genialny opis przeżyć. Z takim zacięciem pisarskim mogłabyś napisać książkę.
OdpowiedzUsuń